# 31
Skorzystałam z okazji, że dziadek podwoził gdzieś rano matkę i poprosiłam, żeby podrzucił mnie do mechaników, co bym mojego Demona Szos odzyskała.
On zawsze był strasznym kierowcą. Jeździł po chamsku i bezmyślnie, oczywiście nie pozwalając innym siebie krytykować. Każdy kto na niego zatrąbił, stawał się wrogiem no.1, nieważne że trąbili ci rozpędzeni kierowcy, którym wyjeżdżał przed samą maskę z podporządkowanej.
Właściwie to po dzisiejszej przejażdżce pomyślałam, że jakaś telewizja mogłaby nakręcić taki sitcom Roman i jego Ritmo - w klimatach Kasi i Tomka. Było by widać tylko to, co dzieje się w samochodzie, głównie mimika osób wsiadających do dziadkowego Ritmo, ewentualnie słyszalne byłyby bluzgi innych kierowców. No i gagi typu włożenie nogi w otwartą puszkę ze smarem przy wsiadaniu, co nie jest znowu tak przesadzone, bo u dziadka w aucie jest taki syf!, że trzeba mieć naprawdę nerwy ze stali, żeby nie zwracać na to wszystko uwagi. Brzęczyki przy kierunkowskazach (świetna anegdota do opowiadania na imprezach), kompas na desce rozdzielczej, gałka na kierownicy i inne tego typu wynalazki, jakieś czujniki, wskaźniki... Ogólnie dziadek mógłby nawiązać kontakt z jakąś obcą cywilizacją za pomocą całego tego sprzętu i chyba bym się nie zdziwiła, jakby mi powiedział, że któryś tam z czujników wykrywa bezpośrednią obecność latających talerzy.
No i stałym elementem każdej wyprawy na działkę była awantura babcia vs. dziadek, kiedy to po wyjściu z Ritmiksa babcia odnotowywała tradycyjnie już, zajebistą tłustą plamę na swojej sukience.
Może to wszystko zabawnie brzmi, ale w rzeczywistości to naprawdę przykre jest i żałosne, bo o wiele fajniej było by mieć taką babcię luzarę, jak babcia mojego Mifu, która robi przepyszne ciasta i przetwory, i której naprawdę wielką radość sprawia to, że wnusio ją doceni. I dziadek, z którym można normalnie porozmawiać - bo mój jest mistrzem obciachu na wszelkich rodzinnych spędach. Opowiada po raz setny tą samą historyjkę, której wszyscy mamy już dość, przytacza wydarzenia, które miały miejsce w epoce kamienia łupanego i pyta się, czy pamiętamy jakiegoś Henia, Wiesia czy innego jego kumpla, co się urodził jeszcze w poprzednim stuleciu, a potem zaczyna się rozmowa o tym, że Zydzi to skurwysyny i Balcerowicz - a jakże - musi odejść...

3 komentarze:
Hi! My name is Luís, I´m from Portugal, but I´m going to study Journalism at Warsaw University, after September. Can we talk with MSN? My e-mail is luisviegas4@hotmail.com
Niewiadomo, współczuć, czy pozazdrościć? Z jednej strony to naprawdę przykre, a przynajmniej męczące, ale z drugiej jest o czym opowiadać, a pomysł na sitcom jest naprawdę dobry :).
Patrząc na moją babcię nie mogę się doczekać emerytury - imprezuje częściej niż zdecydowana większość młodzików, a takiej mnogości przepisów na trunki nie uświadczysz poza związkiem emerytów!
Lake o'Fire wyobrażasz sobie siebie samą w tym wieku?
Ściski !!
[ps. a nie sądzisz, że mimo wszystko wyglądasz naprawdę ładnie bez tego całego makijażu? Że TWÓJ zapach jest dużo przyjemniejszy niż perfumy, których używasz? I że aksamitna nóżka to wielka ściema? :P]
Yeah, right...
Faktycznie taka szorstka skóra, porośnięta kłującymi włoskami - to dopiero podniecająca sprawa :)
Nie nie, naturze trzeba trochę pomóc. Nikt nie jest doskonały, ONA TEŻ NIE.
Prześlij komentarz